Paragony grozy pod lupą. Nowe dane z wakacyjnych kurortów
13:10 06-08-2026 | Autor: redakcja
Co roku w sezonie urlopowym w mediach społecznościowych pojawiają się zdjęcia określane jako „paragony grozy”. Wysokie rachunki z kurortów wywołują dyskusje o tym, gdzie wypoczynek bardziej obciąża portfel. Najnowsze zestawienie PanParagon wskazuje jednak, że w przypadku analizowanych produktów różnice pomiędzy morzem a górami są niewielkie.
Podstawą analizy były anonimowe dane pochodzące z paragonów dodawanych przez użytkowników aplikacji. Do porównania wybrano popularne przekąski, dania oraz napoje dostępne w obu regionach turystycznych.
– PanParagon to darmowa aplikacja do przechowywania paragonów i wyszukiwania promocji. Co miesiąc użytkownicy dodają do niej średnio około 2 miliony dowodów zakupu. Dzięki temu możemy analizować ceny produktów i obserwować zmieniające się trendy konsumenckie. W związku z trwającym sezonem wakacyjnym postanowiliśmy przyjrzeć się kosztom jedzenia w popularnych miejscowościach górskich i nadmorskich. Do zestawienia wybraliśmy typowe letnie przekąski, dania i napoje dostępne w obu regionach, co pozwoliło nam na wiarygodne porównanie cen – mówi Antonina Grzelak z aplikacji PanParagon.
Zaledwie 4,32 zł różnicy
Łączna wartość analizowanego koszyka w górach wyniosła 260,68 zł. Nad morzem za ten sam zestaw należało zapłacić 265 zł. Oznacza to różnicę na poziomie 4,32 zł, czyli 1,66 proc.
Jeszcze ciekawiej wygląda porównanie poszczególnych pozycji. Mediana ceny gałki lodów zarówno nad morzem, jak i w górach wyniosła 9 zł. Identyczna była również mediana ceny schabowego z dodatkami – w obu regionach było to 40 zł.
Jedynie niewielkie różnice odnotowano w przypadku rosołu oraz hot doga. Nad morzem nieco droższe okazały się także pizza margherita, kawa latte i placki ziemniaczane.
Naleśniki droższe nad morzem, kebab w górach
Nie wszystkie pozycje w zestawieniu były jednak tak zbliżone cenowo. Największą różnicę stwierdzono w przypadku naleśników z serem. Nad Bałtykiem mediana ich ceny wyniosła 25 zł, podczas gdy w górach było to 19,30 zł. Różnica sięga więc blisko 30 proc.
Odwrotna sytuacja dotyczyła kebaba i czarnej kawy. W przypadku tych produktów więcej trzeba było zapłacić w miejscowościach górskich.
Dane pokazują tym samym, że nie można jednoznacznie wskazać jednego regionu jako droższego w każdej kategorii. W zależności od wybranego dania przewagę cenową mogą mieć zarówno miejscowości nadmorskie, jak i górskie.
– Ostateczny koszt zależy przede wszystkim od tego, co zamawiamy i w jakiej restauracji, a nie od tego, czy wakacje spędzamy nad Bałtykiem czy na górskich szlakach – podsumowuje Antonina Grzelak.

Bez narzekania w końcu wszędzie jest Biedronka i Lidl z promocjami.
Dokładnie. Nad polskim morzem i w górach i tak będziesz jadł najtańszy syf z Biedronki i Lidla, bo właśnie tam zaopatrują się polscy Janusze gastronomii. Tylko że u nich zapłacisz jeszcze złodziejska marżę.
Te paragony grozy to wstawia taka karyna – wielbicielka promek w biedrze. Zauwazcie ze tam zawsze jest doliczona cola i pwsko dla seby. Po wejsciu widac ile kosztuje kg ryby no ale karyna przez sztuczne rzesy nie widzi a matematyka ja przerasta
Mentalności Karyny i Janusza szukaj raczej u polskich restauratorów i hotelarzy, dla których klient to frajer do oskubania.
Paragon gola !
Po co porównywać ceny w dwóch miejscach, gdzie zdzierają na potęgę? Żeby to miało jakikolwiek sens trzeba to odnieść do cen w normalnych miejscach.
ale durne porownania niczemu nie sluza i nie sa miarodajne.
Jeżeli kogoś nie stać na urlop tzn., że powinien dalej pracować i brać nadgodziny.
Albo pojechać na urlop za granicę, gdzie wszystko jest tańsze, lepszej jakości niż tutaj, a pogoda jest pewna. Jak mam jechać kilkaset kilometrów w góry albo nad morze, to wolę wybrać się do dowolnego kraju za południową granicą i przynajmniej zjeść coś lepszego niż mrożona panga (sprzedawana jako „świeży dorsz prosto z kutra”) z mrożonymi frytkami z Biedronki za cenę królewskiego obiadu w wiedeńskiej restauracji i mieć satysfakcję, że nie dałem zarobić polskim złodziejom, kanciarzom i oszustom.
Szanujcie swój pieniądz i nie dawajcie dorabiać się na was polskim złodziejom.
we Wiedniu to jada się po cesarsku, ale o tym wiedzą Ci co bywają
Uśmiechnijcie się brygada coś cię tacy smutni przecież jesteśmy 20 gospodarka świat średnio zarabiam coś koło 6,5 tys ,rząd poprzedni załatwił kpo , a obecny Safe, więc czemu się zdziwicie tyle kasy przyszło do kraju że ceny wzrosły inni też chcą zarobić:)